statystyka
Wiatr sprawia iż nasiona dmuchawca wędrują daleko w świat,w tylko sobie znanym kierunku...tak moje myśli za sprawą książek wędrują w coraz to inne obszary...mojej wyobraźni
Blog > Komentarze do wpisu

Zatonięta wyspa nadziei

 

„Spoglądał na wyżarte ogniem dachy domów. Czego się właściwie spodziewał? Wyspy za frontem? Ojczyzny, spokoju, schronienia, pociechy? Może. Ale wyspy nadziei dawno już zatonęły w monotonii bezcelowej śmierci, fronty były rozdarte, a wojna wszędzie. Wszędzie, nawet w umysłach i sercach.”

 Każdy z nas zmęczony po ciężkim dniu pracy podąża jak najszybciej do swego domu. Domu, w którym będzie mógł zjeść ciepły posiłek po dniu spędzonym tylko na kanapkach a może i nawet nie... Domu, w którym choćby na godzinkę czy pół chce się wyciągnąć na kanapie i  po prostu nic nie robić. Miejsca, gdzie pośmieje się i porozmawia z pozostałymi domownikami. Ta atmosfera pełna ciepła prawdziwie domowego ogniska, gdzie zdażają się może nie raz jakieś nieporozumienia ale wiadomo, że wraca się do swojego miejsca... Taka nasza mała wyspa na oceanie w czasie sztormu... 

 Od pierwszych stron powieści Remarque'a można poczuć zapach i nastrój wszechogarniającej śmierci na rosyjskim froncie w czasie II wojny światowej. Śmierci, która miała inny zapach w Rosji aniżeli w Afryce. Bowiem w Afryce chociaż też zwłoki leżały długo na liniach frontu to jednak słońce operowało szybko powodując, że ciała w krótkim czasie stawały się lekkie i wysuszone a znajdowane po tygodniach "pozostawały niemal tylko szkielety klekocące w zbyt obszernych nagle mundurach. To była sucha śmierć - w piasku, słońcu i wietrze. W Rosji śmierć była mazista i cuchnąca". Gdzie tająca pierzyna śniegu odkrywała poszczególne części ciała zabitych, zarówno rosyjskich jak i niemieckich żołnierzy oraz cywilów, śpiących wiecznym snem...Odkrywała brzydotę i prawdziwą twarz wojny, wojny która zabrała tysiące istnień ludzkich...Któżby patrząc na to wszystko nie tęsknił za choćby odrobiną normalności, bezpieczeństwa odurzony tymże widokiem tak dzień po dniu? Każdy żołnierz marzył o powrocie choćby na chwilę do rodzinnego domu, kombinując jakby pozostać tam, w bezpiecznej przystani, na zawsze. Także i młody żołnierz Ernst Graeber wypatruje swojego urlopu i wytchnienia od tego wszystkiego. Chciałby pozostawić to gdzieś hen, daleko za sobą. Widząc klęski swej armii powoli godzi się na to, że znów jego miejsce w kolejce na urlop zapewne przeniesie się na nieokreśloną przyszłość i tylko dzięki odrobinie szczęścia, dosłownie tuż przed cofnięciem wszystkich urlopów dostaje decyzję o nim. Z nadzieją w sercu wraca koleją do domu wśród innych żołnierzy, widząc po drodze zniszczenia wojny. Wraca chcąc zobaczyć w końcu niezniszczone domy, pola uprawne, sady...lecz jak szybko się przekonuje to tylko czcze pragnienia. Jakże się zdumiewa widząc, że macki wojny dosięgnęły także i jego kraj! Gdzie jest to jego kochane miasto? Czy to ta sama jego ulica Hakenstrasse? Czy te szczątki to naprawdę jego kamienica, dom? Ernst musi szybko przyzwyczaić się do niespodziewanej rzeczywistości. Przekonuje się, że na froncie nie podają rzetelnych informacji o sytuacji panującej w kraju jak i w III Rzeszy o prawdziwej sytuacji na froncie...Zapoznaje się od nowa z topografią miasta i bezowocnie szuka wszędzie swoich rodziców. Niestety bardzo szybko się przekonuje iż to wcale nie będzie takie proste, gdyż poszukiwanych jest tysiące ludzi. Szuka wszędzie, gdzie tylko zdoła razem z poznanym żołnierzem chcącym odnaleźć swoją żonę. Dzieląc obszary poszukiwań na połowę mają większą szansę na odnalezienie swoich bliskich tym bardziej, że każdy z nich ma zaledwie kilka tygodni urlopu. Przy okazji Ernst spotyka swego dawnego kolegę - Alfonsa Bindinga, który jak okazuje się sprawuje obecnie stanowisko Kreisleitera. Pomimo upływu lat i niezbyt bliskich niegdyś więzi Alfons traktuje Ernsta jak swego przyjaciela pomagając mu w czasie Jego urlopu czy to w poszukiwaniach rodziców czy zaoparując go w różnorodne frykasy i trunki. W czasie tychże wędrówek po mieście w poszukiwaniu rodziców cienkie nici informacji zaprowadzają go do mieszkania doktora Kruse, który rzekomo miał sprawować opiekę lekarską nad jego rodzicami. Nie zastaje go na miejscu bo jak się okazuje został on zesłany do obozu koncentracyjnego. Za to rozmawia z Jego córką - Elżbietą, którą rozpoznaje jako dziewczynę z dawnej swej szkoły. I tak, nie wiadomo jak, nagle zaczyna sie z Nią spotykać i ....zakochuje się w Niej. Razem czerpią z Jego urlopu pełnymi garściami ile się da, z tego co im, młodym ludziom w tamtych czasach pozostało, z tego kawałka darowanego czasu. Kilka razy udaje im się przeżyć chwile zapomnienia wśród zawirowań wojennych wybierając się na kolację do hotelu "Germania" i udając tam obytych koneserów a Graeber podoficera i można by rzec zaprzyjaźniając się z kelnerem - Marabutem, który poleca im specjały kuchni. Potem po zbombardowaniu tegoż hotelu znajdują gospodę i restaurację Witte, która położona w przepięknym ogrodzie była jakby "oazą na pustyni ruin". Tam też spędzają jedne z ostanich swych chwil przed powrotem na front Graebera upajając się swoim szczęściem naznaczonym niewielką ale jakże głęboką rysą - zbliżającym się wyjazdem Ernsta. Marzą o zakończeniu wojny, o swojej wspólnej przyszłości bo przecież są jeszcze tak młodzi i tyle jeszcze przed nimi...„Pięknie będzie żyć – powiedziała. – Tak mało zaznaliśmy dobrego, prawie nic. Właśnie dlatego tyle jeszcze mamy przed sobą. Co dla innych ludzi jest zrozumiałe samo przez się, dla nas będzie wielką przygodą. Choćby powietrze, którego nie czuć już spalenizną. Albo kolacja bez kartek żywnościowych. Sklepy, w których można kupić, co się chce; miasta, które nie są zniszczone. Albo mówić nie rozglądając się przedtem na wszystkie strony. Nie bać się już! Długo to potrwa, ale powoli strach będzie malał, a nawet jeśli od czasu do czasu powróci, człowiek poczuje się szczęśliwy, gdyż uświadomi sobie od razu, że już nie potrzebuje się niczego obawiać.” Są jak drzewo, które w wyniku wybuchu bomby ledwo się trzyma częścią swych korzeni ziemi, ma obłamane gałęzie lecz mimo niesprzyjających warunków zakwitło. Bo "dla drzew nastąpiła juz wiosna. Wszystko inne nic je nie obchodzi. [...] One nas uczą. Ciągle nas uczą. Dziś po południu była to lipa, teraz to kwitnące drzewo. Rosną i wypuszczają liście i kwiaty; nawet złamane, rozwijają się nadal, jeżeli choć kawałek korzenia tkwi jeszcze w ziemi. Bezustannie nas uczą, nie skarżą się i nie litują nad sobą.” Tak... przyroda i zwierzęta uczą ludzi a także nasza historia lecz czy naprawdę potrafimy wyciągnąć z tego wnioski?

 Choć książkę tą przeczytałam już jakiś czas temu bo na przełomie Nowego i Starego Roku (2008/2009) to mimo wszystko pozostaje mi w pamięci jak żywa. Nie wiem czemu sięgnęłam po taką lekturę w okresie sylwestrowym. Nie wiem, ale niezmiernie się cieszę z tego. Może lektura nie łatwa a na pewno tematyka niezbyt wesoła lecz dająca mi wiele refleksji. "Czyż medal nie miał zawsze dwóch stron? I czyż jedna z nich nie była zawsze ponura i nieludzka?" Czy ludzie w owych czasach tego nie dostrzegali? A może widzieli to, tylko jak to zwykle bywa nieprzyjemne sprawy odsuwamy gdzieś w głąb i zajmujemy się czymś przyjemniejszym...Woleli być głusi i ślepi na to co działo się dookoła bojąc się konsekwencji jakie mogłyby wyniknąć z zabrania głosu i powiedzenia NIE. No ale czyż i nie jest tak do dzisiaj? Rzadko kto ma odwagę wypowiadać swoje zdanie wbrew opinii ludzi wyżej postawionych, którzy nie są przecież nieomylni, gdyż w końcu też są tylko ludźmi... Remarque przypomina też, że "Człowiek zaczyna rozumieć innych dopiero wtedy, kiedy sam ma tyłek w ogniu. Gdy komuś się dobrze powodzi, nie pomyśli o tym." Pyta "Czy wystarczy włożyć cywilne ubranie, aby stać się człowiekiem [...]" Daje czytelnikowi do myślenia o winie i o współwinie, o początku osobistej odpowiedzialności jednocześnie nie dając opowiedzi na stawiane pytania, gdyż każdy sam musi na nie sobie odpowiedzieć. Pokazuje iż nie tylko ofiarami wojny były narody napadnięte przez Rzeszę ale i również ona stała się swoim własnym katem. Stwierdzając też w trakcie powieści, że "Po tej wojnie będzie straszliwie dużo do przebaczanie – i nie do przebaczania. Okres jednego pokolenia nie wystarczy.” I ma on całkowitą rację, co zauważymy rozglądając się dookoła a nawet nie szukając daleko, lecz zagłębiając się w siebie samych bo człowiekowi niezwykle trudno przychodzi wybaczanie...

Moja ocena: 6/6

Wybrane cytaty:

  • „Graeber spojrzał na jego zadowoloną, niefrasobliwą twarz i nagle zrozumiał, że sprawiedliwość i współczucie wiecznie skazane są na beznadziejną walkę i stale od nowa rozbijają się o samolubstwo, obojętność i strach – zrozumiał, że on także nie był wyjątkiem, że i on jest w to wplątany w niewiadomy, daleki i groźny sposób. I choć tak bardzo się przed tym bronił, czuł się w jakiś dziwny sposób związany z Bindingiem.”
  • „Kiedy człowiek kogoś kocha, doznaje wielu nowych obaw, o których przedtem nie miał pojęcia.”
  • „Bywają komendanci obozów koncentracyjnych posiadający poczucie humoru i esesowscy strażnicy, którzy w swoim gronie są dobroduszni i koleżeńscy. Bywają też zwolennicy obozów, którzy dostrzegają w nich tak zwane dobre strony, a nie zwracają uwagi na okropności lub też traktują je jako przejściową jedynie i twardą konieczność. Ludzie o elastycznym sumieniu.”
  • „Chciałem mieć coś, co by mnie trzymało – pomyślał. – Ale wcale nie przypuszczałem, że gdy się to ma, człowiek jest w dwójnasób wystawiony na ciosy.”
  • „Cud oczekuje zawsze na skraju rozpaczy.”
piątek, 20 marca 2009, paulina654

Polecane wpisy

Komentarze
claudete
2009/03/22 00:13:11
Mam problem z Remarque. Od dawien dawna chciałam zabrać się za jego książki, natomiast gdzieś tam wbił mi ktoś w głowę, że najlepiej zacząć od jego największego dzieła. Szukałam wszędzie, ale "Łuk triumfalny" dostępny jest jedynie w katalogu bibliotecznym, bo na półkach go jeszcze nie doświadczyłam ani razu, chociaż panie bibliotekarki utrzymują, że widują go 'czasami', ale 'rzadko'. :)
Wobec tego chyba muszę zacząć od czegoś innego, jednocześnie czekając na nowe wydanie "Łuku" (które prawdę powiedziawszy powinno się już pojawić, w końcu to 8 lat, a zapotrzebowanie na tę książkę jest duże).
Może zacznę od tej przedstawionej tutaj przez Ciebie powieści, bo przyznam szczerze, że bardzo mnie zachęciłaś.
Jedyna moja wątpliwość, to na którą pozycję mojej listy kolejkowej ją 'wcisnąć'.

Pozdrawiam serdecznie.
-
claudete
2009/03/22 00:16:18
Nie mogłam się powstrzymać.
Ponieważ przypomniałam sobie teraz o "Łuku" sprawdziłam na stronie empiku (często sprawdzam jakie wychodzą nowości, czy wznawiają może jakieś wydanie) i 24 marca b.r. zostanie wznowiony "Łuk". :)
Po jego przeczytaniu już na pewno sięgnę po polecaną przez Ciebie książkę.

Pozdrawiam jeszcze raz, jeszcze bardziej serdecznie.
-
2009/03/25 14:27:57
czytałam chyba tylko "Łuk Triumfalny" jego...więcej nie bardzo sobie przypominam.
-
2009/03/30 20:51:27
Claudete ja sięgnęłam po książkę Remarque'a całkowicie przypadkowo i bardzo się z tego przypadku cieszę:) Na pewno sięgnę po kolejne Jego książki tylko już wiem, że nie zrobię to w jednym 'ciągu' gdyż raczej jego twórczość trzeba sobie dawkować. Ja przeczytałam, że najbardziej popularne jego dzieło to "Na Zachodzie bez zmian", bardzo zachwalane przez kilka osób. Natomiast "Łuk Triumfalny" o ile się nie mylę czytała Nutta w ramach poprzedniego wyzwania czytelniczego.
Poza tym jak widzę również i u mnie będzie krucho z tą pozycją, gdyż jakiś czytelnik zalega już kilka dobrych lat z oddaniem książki (i raczej już nie ma co się łudzić, że ją odda) a reszta niby jest w bibliotece a jej nie ma...coś dziwnego, hm. Może kiedyś jednak trafi w moje ręce:)
Hm...co do zaczynania od największych dzieł pisarza - obawiam się troszkę tego, gdyż później ciut gorsze książki tegoż autora dają jakiś niedosyt...A tak jeszcze najlepsze przed nami;) Poza tym te gorsze czytane przed tymi lepszymi mogą wydać się nie takie złe jak przeczytane zaraz po najlepszych.(Może troszkę zakręciłam, ale wierzę, że rozumiesz o co mi chodzi:) ) Ale to tylko moje skromne zdanie;)
Życzę Tobie 'dorwania' jak najszybciej "Łuku triumfalnego" w swoje łapki;)
Pozdrawiam również serdecznie:)
-
2009/03/30 20:52:50
Chiaro skoro sobie nie przypominasz to albo niezbyt utkwiły Ci one w pamięci albo po prostu jak na razie tylko raz miałaś styczność z twórczością tego pana;)
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/13 19:17:12
witam cię Paulinko weszłam tu do ciebie całkiem przypadkiem moja znajomość internetu i komputerka jest bardzo mizerna ale tak strasznie mi się spodobało to co tu piszesz że po wyłączeniu komputera bałam się że już więcej tego nie znajdę więc piszę już teraz rób to dalej co robisz pisz bo to wspaniałe dużo jet takich blogów czy jak to tam się zwie??a możesz pisać do mnie???Edyta
-
2009/04/22 20:10:07
Edyto witam Cię serdecznie! Przepraszam, że tak późno odpisuję ale niestety nie miałam dostępu przez 2 tyg do internetu:( Dziękuję za te ciepłe słowa. Niezmiernie mi jest miło iż komuś może się podobać coś co tutaj sobie skrobię. Jest coraz więcej blogów książkowych, które są (szczerze to muszę napisać) jeszcze ciekawsze od mojego a przede wszystkim systematyczniej pisane gdyż u mnie jest ostatnio dużo zawirowań:( Jakbyś ponownie do mnie trafiła to polecam Ci blogi w moich zakładkach po lewej stronie:)
Pozdrawiam Cię gorąco!
-
robertlotse
2009/07/16 18:20:51
To była książka od której na dobre zakochałem się w jego powieściach, później nawet "Łuk triumfalny" nie zrobił na mnie takiego wrażenia ;)
-
2009/07/23 23:03:20
robertlotse na razie niestety nie mogę porównać tej książki z innymi twórczości Remarque'a. Teraz mam inne plany czytelnicze a poza tym raczej lato mniej mnie nastraja na takie klimaty, ale jesienią czy zimą kto wie...;)
-
be.el
2009/08/24 22:32:37
Piękna książka. Gdy ją czytałam coś mi zaświtało, że kiedyś widziałam film. Nie wiem, może się mylę.
-
2009/09/02 21:25:40
be.el nie wiem czy jest film oparty na tej książce. Pamiętam jednak, że krótko po przeczytaniu jej zobaczyłam rodziców oglądających film o podobnej tematyce. Zapytałam się mamy o jego fabułę i okazało się, że jednak wątek był trochę inny...