statystyka
Wiatr sprawia iż nasiona dmuchawca wędrują daleko w świat,w tylko sobie znanym kierunku...tak moje myśli za sprawą książek wędrują w coraz to inne obszary...mojej wyobraźni
Blog > Komentarze do wpisu

Przekwitająca róża miniatury

Kolorowe czytanie - czerwony

"Nazywam się Czerwień" (Benim Adım Kırmızı), Orhan Pamuk, przeł. Danuta Chmielowska

Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2007

powieść, jęz. oryg. turecki, str. 592

„Tak zwiędła czerwona bujna róża miniatury, która dzięki Persom kwitła w Stambule blisko sto lat. Walka między stylem starych mistrzów z Heratu i nowymi europejskimi metodami, która stała się przyczyną kłótni między malarzami i zrodziła tyle problemów, skończyła się niczym. Od tej pory nie rysowano tak jak na zachodzie, ani tak jak na Wschodzie. Malarze nie oburzali się i nie buntowali, przyjęli to wszystko ze smutną pokorą, jak starzec w milczeniu przyjmuje chorobę. Nikt więcej nie interesował się dziełami wielkich mistrzów z Heratu i Tabrizu ani nowymi metodami Europejczyków. Miniatura pogrążyła się w ciemności jak miasto, kiedy nocą gasną wszystkie światła i zamykają się drzwi domów. Nikt nie pamiętał czasów innego postrzegania wszechświata.” 1

 

XVI wieczny Stambuł - czas przekwitu "bujnej róży miniatury". Pod koniec prac nad ilustracjami do księgi wykonywanej na polecenie sułtana na tysięczną rocznicę hidżry zamordowany zostaje jeden z wykonujących je miniaturzystów - Elegant. Podejrzenie o zbrodnię pada na trzech pozostałych ilustratorów - Oliwkę, Bociana i Motyla. Wszyscy czterej wykonują ilustracje do księgi w wielkiej tajemnicy przychodząc pojedynczo do mieszkania ich opiekuna - "Wuja" tam tworząc i jednocześnie nie widząc nawzajem wyników swoich starań. Na życzenie "Opiekuna Świata" rysunki wykonywane są w stylu europejskim, aby pokazać, że "[...] on sam i jego państwo znają europejski sposób malowania oraz panujące w Europie obyczaje i potrafią ich tak samo dochowywać." 2 W tym samym czasie po dwunastu latach nieobecności do miasta wraca Czarny. U Wuja spotyka jego córkę - Şeküre i płomień niespełnionej miłości na nowo wybucha. Starając się tym razem zdobyć rękę samotnej matki dwóch synów na próżno czekającej na powrót męża z wojny. Czarny jednocześnie zapoznaje się z pracą Wuja i próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa.

 

Już od bardzo dawna trawiła mnie przemożna chęć przeczytania właśnie tej książki Noblisty Orhana Pamuka. Nie pamiętam już czemu i dlaczego, ale pojawiła się ona i nie opuszczała mnie na krok. Widząc nowe wyzwanie czytelnicze "Kolorowe czytanie" od razu nasunęła mi się na myśl ta pozycja do przeczytania. W końcu wypożyczyłam, przeczytałam i ...mówiąc szczerze zawiodłam się :( Moi drodzy, nie myślcie sobie, że jest to słaba powieść. Co to, to nie! Jednakże chyba zbyt duże mniemanie miałam o niej. Czasami tak się już zdarza. Orhan Pamuk ukazuje w niej czasy miniaturzystów a dokładnie ich schyłek. Uczynił to w sposób bogaty a może aż zbyt przebogaty, mogący osoby niezainteresowane tym odrobinę  znużyć. Mi osobiście to nie przeszkadzało bo dzięki temu mogłam poznać tę dziedzinę sztuki, dotychczas mi nieznaną. Sama nie posiadam talentu plastycznego a prace wykonywane w ramach zajęć plastyki w podstawówce najchętniej schowałabym pod ziemię ;) dlatego też chyba z tak wielkim podziwem zawsze oglądam piękno prac "uzdolnionych" osób. W powieści czytelnik wraz z Czarnym może ukradkiem wejść do środka ówczesnej pracowni zaznajamiając się z tym co się tam dzieje. „Idąc za młodym i przystojnym terminatorem, minąłem podeszłych wiekiem mistrzów introligatorów, którzy dostawali zawrotów głowy od zapachów żywicy i kleju, mistrzów miniaturzystów, którym w młodym wieku wyrosły garby, i pomocników, którzy mieszali farby, nie patrząc w misy na ich kolanach, lecz smętnie wpatrując się w płomienie pieca. W rogu zauważyłem starca, starannie malującego trzymane w rękach jajo strusia, innego starszego mężczyznę z przyjemnością ozdabiającego skrzynkę i młodego praktykanta, który obserwował ich z szacunkiem. Przez otwarte drzwi dostrzegłem młodych uczniów, skarconych przez mistrzów, którzy z rozpalonymi policzkami pochylając się delikatnie nad rozpostartymi przed nimi kartami, próbowali zrozumieć popełnione przez siebie błędy. W innym pomieszczeniu smutny i zmartwiony praktykant, zapomniawszy o farbach, kartonach i malarstwie, patrzył na ulicę, którą przed chwilą podekscytowany spacerowałem. W jednej z innych cel miniaturzyści kopiujący malowidło, przygotowujący szablon i farby oraz ostrzący pióra przyglądali się mi – obcemu –spode łba.” 3 a także dzięki jego wspomnieniom zapoznać się z czasami, w których i on uczęszczał po nauki do pracowni: „Przypomniały mi się chłosty oraz uderzenia kijem w stopy aż do krwi, które otrzymywali leniwi lub marnujący drogie farby praktykanci.” 4 oraz zobaczyć jak przez kilkanaście lat zmienił się w jego oczach naczelny mistrz Osman, który jawił mu się we wspomnieniach na podobieństwo godnego podziwu Behzada. Nie ma jednoznacznego kryterium określającego uzdolnionego mistrza, gdyż ono zmienia się wraz z upływem czasu. "Ważne jest, by talent i moralność miniaturzysty nie zagrażały, ale służyły tradycji naszej sztuki." 5 Mistrz Osman zadawał trzy pytania, aby się zorientować co niesie ze sobą dany malarz. Najpierw pytał o podpis i styl, czas miniaturzysty i Allaha a na końcu o ślepotę. W czasach miniaturzystów artysta nie podpisywał się na swej pracy oraz posługiwał się stylem mistrzów, których starał się wiernie odtwarzać i im dorównać. W ten sposób czasami ciężko potem było  rozpoznać autora pracy. Nie ważna była bowiem osoba, która to dzieło stworzyła, lecz jego wartość. Natomiast ślepota była nagrodą - "[...] największym wyróżnieniem dla miniaturzysty jest widzieć w ciemnościach zesłanych przez Allaha." 6 co może być dla nas obecnie czymś dziwnym, gdyż przecież ślepota powoduje poruszanie się artysty w ciemnościach, w których nie może się odnaleźć doprowadzając go nie raz do rozpaczy.  Natomiast w ówczesnych czasach nawet z zawiązanymi oczami potrafili miniaturzyści rysować konia zaczynając najczęściej od kopyt. „Bywało, że na mistrzów, którzy nie oślepli na starość, patrzono podejrzliwie, dlatego wielu z nich robiło wszystko, by pozbyć się wzroku. Z szacunkiem odnoszono się również do twórców, którzy sami się oślepiali, idąc za przykładem legendarnych mistrzów, wybierających utratę wzroku zamiast pracy dla innego władcy lub zmiany stylu.” 7

Poza obszernymi opisami o miniaturze w powieści Orhana rzuca się w oczy ciekawa kompozycja. Każdy rozdział ma swojego narratora, którym jest nie tylko człowiek a także np. tytułowa Czerwień czy drzewo. Dodatkowo podobały mi się zdobienia pierwszych stron każdego rozdziału, które były dopasowane do klimatu powieści. I choć zetnęłam się jakiś czas temu z tym, że nie wszyscy kończą tę książkę to wierzę, że znajdzie się jednak wiele osób chcących zapoznać się z tą powieścią i do końca ją przeczytają.


Moja ocena: 4+/6


Wybrane cytaty:

  • „Rysowanie jest muzyką dla oczu i wyciszeniem umysłu.” 8
  • „[…] miłość to zdolność czynienia widzialnym niewidzialnego, to pragnienie wyczuwania niewidzialnego.” 9
  • „Kolor to dotyk oka, muzyka głuchego, słowa płynące z ciemności.” 10
  • „Jeśli widok umiłowanej żyje w sercu człowieka, to świat należy do niego.” 11

 

 

-----------------

1 - Orhan Pamuk, "Nazywam się Czerwień", tłum. Danuta Chmielowska, wyd. Literackie, 2007, s. 584

2 - Tamże, s. 53

3 - Tamże, s. 83-84

4 - Tamże, s. 84

5 - Tamże, s. 94

6 - Tamże, s. 95

7 - Tamże, s. 411

8 - Tamże, s. 93

9 - Tamże, s. 171

10 - Tamże, s. 269

11 - Tamże, s. 52

środa, 02 września 2009, paulina654

Polecane wpisy

  • Wakacje i wyzwania.

    Witam po bardzo długiej przerwie. W zasadzie od początku roku zaniedbałam to miejsce i kazałam wykazać się niezmiernie dużą cierpliwością osobom, które od czasu

  • 'Miejskie czytanie' - the end

    Ach jak ten czas leci! Niedawno zaczynałam kolejne wyzwanie czytelnicze a tutaj jużjego koniec nastąpił. Niestety znów zaległam z recenzjami lecz już jest ciute

  • Blizny na duszy

    Miejskie czytanie - Rzym „[...] wydałam się sobie podobna do lalki z moich lat dziecinnych , którą ciągałam po podłodze i tarmosiłam przez cały dzień, a

Komentarze
awita22
2009/09/03 07:31:27
Mnie również przyciąga ta książką. Wierzę, że może urzec, zauroczyć klimatem i wciągnąć właśnie poprzez taką pieczołowitość w oddaniu realiów historycznych XVI wiecznej Turcji (o których - przyznam szczerze - nie mam pojęcia). Historia tego kraju, jego kultury, wydaje mi się pasjonująca. Mam nadzieję, że również występuje tu jakaś akcja (wspomniałaś o wątku kryminalnym), więc sądzę, że nie całe 600 stron to opisy miniatur :-) Gratuluję cierpliwości w szukaniu i doborze cytatów :-) - dzięki nim czuję się jeszcze bardziej zachęcona. Pozdrawiam.
-
2009/09/04 21:55:44
awito oczywiście cała książka nie jest poświęcona opisom miniatur. Jednak dużo jest tutaj miejsca o tej dziedzinie sztuki. Poza tym występuje wątek z Sekure i Czarnym opowiadający ich historię oraz można śledzić poszukiwania mordercy Eleganta i Wuja jednakże nie można nazwać tej książki kryminałem. Co do cytatów to jak któryś mi się spodoba lub pokazuje istotę powieści to staram się je przedstawić, aby jeszcze bardziej przybliżyć książkę, choć może za dużo czasami ich piszę... Dziękuję i cieszę się, że kogoś zachęciłam choć przyznam, że lektura to nie jest lekka.
Pozdrawiam :)
-
net.a.a
2009/09/05 14:53:19
To jest jedna z książek, po które chcę sięgnąć, ale ciągle nie czuję się na nie gotowa. I chociaż wrzuciłam ją na listę rezerwową Kolorowego wyzwania, już wiem, że nie mam szans zdążyć. Pewnie kiedyś ... :)
Pozdrawiam ciepło :)
-
2009/09/07 21:44:18
Jak przyjdzie na nią czas to ją przeczytasz. Niestety on tak szybko umyka a książek jest co nie miara...
Również pozdrawiam :) :)