statystyka
Wiatr sprawia iż nasiona dmuchawca wędrują daleko w świat,w tylko sobie znanym kierunku...tak moje myśli za sprawą książek wędrują w coraz to inne obszary...mojej wyobraźni
Blog > Komentarze do wpisu

Podróż w głąb Azji i siebie, poszukanie odpowiedzi

 

"Powiedział mi wróżbita: Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie" (oryg.Un indovino mi Cisse), Tiziano Terzani, przeł. Jerzy Łoziński,

wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2008,

esej (szkic literacki)/zbiór esejów (szkiców), jęz. oryg. włoski, str. 376

 

"„Strzeż się! Istnieje wielkie ryzyko, że umrzesz w roku 1993. Dlatego nie wolno ci w tym roku latać. Ani razu!". Tak powiedział mi wróżbita. [...] No dobrze, i co teraz robić? Uwierzyć staremu Chińczykowi i przeorganizować swoje życie? Czy też udawać, że nic się nie stało, i wszystko robić po staremu, powtarzając sobie: „Do diabła z wróżbitami i ich głupimi przepowiedniami”?" 1

 

Gdybyś usłyszał takie słowa od wróżbity co zrobiłbyś? Uwierzyłbyś  w słowa czy  podszedłbyś do nich z dystansem lub wręcz ironicznie powiedział: "Co za bajki". Ja sama nie wiem jak w takiej sytuacji bym postąpiła. Mogę jedynie przypuszczać. Nigdy nie byłam u wróżki a i horoskopów nie czytam, a nawet jak w przeszłości mi się to zdarzyło podchodziłam do tego z uśmiechem. Myślę jednak, że w tym konkretnym przypadku, choć może bym nie postąpiła zgodnie z  radą wróżbity, to jednak w mym sercu zasiano by ziarenko niepewności, które z czasem mogłoby urosnąć do rangi ciężkiego kamienia leżącego mi na sercu w czasie mających się odbyć podróży podniebnych. Lecz tego do końca nie wiem...

Tizano Terzani - włoski reporter, dziennikarz i wieloletni korespondent Der Spiegla w Azji, osoba trzeźwo i logicznie myśląca postanawia jednak zmienić dotychczasowy tryb swego życia i na rok zrezygnować ze środka lokomocji w postaci samolotów. Dla osoby wykonującej taki a nie inny zawód, stale przemieszczającej się w inne miejsca podjęta decyzja sprawiła niedogodności w pracy. Jednak pisarz nie żałował podjętej decyzji. Sam oznajmia:

„Decyzja okazała się znakomita, a rok 1993 – jednym z najbardziej niezwykłych. Przepowiedziano mi śmierć, a tymczasem odżyłem. To, co zrazu wydawało się klątwą, okazało się błogosławieństwem.” 2

Wiązało się to jednak z dłuższym czasem podróży, gdyż przemieszczanie się z miejsca na miejsce przestało być jedynie kwestią godzin. Zamiast  kilku godzinnego lotu samolotem czekała go kilkudniowa  przeprawa samochodem, pociągiem lub statkiem. Przed wyjazdami należało się też zapoznać z topografią terenu i zaplanować przeprawę. Góry i rzeki przestały być tylko kreskami widzianymi z okien samolotu, lecz realnymi przeszkodami do przejścia. Dzięki temu wszystkiemu powróciło to co latanie odbiera - świadomość gigantycznych rozmiarów globu, zauważenie innych ludzi i kultur, niespodzianki i zaskoczenie. Poza tym Tiziano Terzani podjął jeszcze jedne postanowienie na dany rok - będzie rozglądał się w nowo zawitanym miejscu za najwybitniejszymi miejscowymi wróżbitami czy wizjonerami pytając się o swoją przyszłość i obserwując czy dane odpowiedzi układają się w logiczną całość.  Dzięki temu wszystkiemu razem z autorem podążamy w podróż po Azji Południowo-Wschodniej zwiedzając m.in. Laos, Tajlandię, Kambodżę, Malezję czy Wietnam a dzięki rezygnacji z podróży samolotem poznajemy te kraje o wiele lepiej. Możemy zobaczyć poszczególne państwa z zupełnie innej strony, niedostępnej dla typowych turystów przemieszczającymi się do tych krajów powietrznymi drogami. Autor nie raz miał problemy ze swobodnym podróżowaniem po Azji, gdyż czasami jedynie samolotem można było się dostać do niektórych miejsc a urzędnicy z niedowierzaniem i zdziwieniem spoglądali na dziennikarza i jego starania. Wiele razy tylko dzięki podzieleniu się  z nimi przez Włocha słowami wróżbity i głęboko tkwiącej w kulturze tych krajów wierze w moc przepowiedni otwierały się przed Terzanim lądowe granice kolejnych państw. Widzimy prawdziwe oblicze krajów skrywane i maskowane pięknymi lotniskami witającymi turystów, świata bez skazy lecz gdy przejdzie się poza utarte szlaki i po prostu będzie się miało otwarte oczy a nie szeroko zamknięte pozna się prawdziwą Azję, która jak się okazuje zachodzi w zapomnienie... Tak, tak. To co mnie najbardziej uderzyło w tej książce to to, że nowoczesna cywilizacja zabija wszystko na swojej drodze. Nie tylko przynosi pewne "luksusy" okupowane czyimś nieszczęściem a tradycja, kultura oraz pierwotna fauna i flora powoli odchodzą w zapomnienie. Z jednej strony widzimy "antyczny Laos, odległy i wciąż jeszcze dziewiczy", gdzie wielkie wrażenie robi Równina Dzbanów pełna nie wiadomo przez kogo rzeźbionych wielkich, tajemniczych kamiennych naczyń i jak legenda głosi zrobiona przez olbrzymów biesiadujących przy stole na szczycie góry.  Z drugiej przeraża wulgarna nowoczesność Bangkoku "[...]brudnego, chaotycznego, śmierdzącego, gdzie woda jest zatruta, a powietrze skażone ołowiem, gdzie jedna osoba na pięć jest bezdomna, jedna na sześćdziesiąt – łącznie z noworodkami – jest nosicielem wirusa HIV, jedna kobieta na trzydzieści zarabia jako prostytutka i co godzina ktoś popełnia samobójstwo.”3 Jest to przemienione dawne Miasto Aniołów, gdzie niegdyś domy były budowane na palach a ulice stanowiły kanały i jedynym środkiem transportu były łódki. Teraz brakuje tam wody a politycy nie martwią się biedakami cierpiącymi z pragnienia lecz, że w tzw. "salonach masażu" nie starcza wody, aby obmywać intymne części ciała licznych klientów. Chociaż do dziś  niektórzy z Padaungów oceniają urodę kobiety podług długości jej szyi zakładając na niej każdej dziewczynce srebrne obręcze tak, że w momencie odpowiednim do zamążpójścia posiada ona kosztowny kołnierz o długości 40-50 cm to jednak dawna Azja przestaje istnieć. Tak jak w przypadku Japonii otwierają się inne kraje Azji Południowo-Wschodniej ku Europie i Chinom przy czym wydaje się z tej lektury, że tracą one na tym, czym najbardziej zachwycały - swą odmiennością i indywidualnością stając się kolejnymi szklanymi miastami...

„Przez dobrą lornetkę można było rozpoznać napis po angielsku: „Obcokrajowcy! Wstęp wzbroniony! Przekroczenie tego punktu grozi śmiercią przez zastrzelenie!”. Dzisiaj zamiast niego widnieją złote litery: „Turyści! Witajcie w Birmie!”. Także więc i Birma uległa powszechnemu losowi. Przez trzydzieści lat się opierała, chcąc w izolacji stąpać własną drogą, ale ostatecznie jej się to nie udało. Wydaje się, że nie uda się to żadnemu krajowi.” 4

Co zdumiewające, dziennikarz po powrocie do Europy zwrócił uwagę na to, jak świetnie stary kontynent znosi swój wiek. "Nie zabiegał o nową twarz, był dumny z tej, którą posiadał, i robił wiele, by ją zachować. Po azjatyckiej obsesji samounicestwienia było to bardzo budujące.”5

Poza tym towarzysząc Włochowi w podróży poznajemy postacie wielu wróżbitów, których rady i spojrzenia w przyszłość zdumiewały swymi metodami, nie zawsze pokrywając się ze sobą a pod koniec powodując niemały zawrót głowy...

„Na jednej z indonezyjskich wysp spotkałem bomoh, eksperta w sprawach czarnej magii, który przestrzegł mnie, abym nigdy, przenigdy nie siusiał pod słońce. Inny zakazał mi robienia tego w kierunku księżyca. W Singapurze wiekowa szamanka, w rymowanej, antycznej chińszczyźnie oznajmiła, że nigdy już więcej nie wolno mi zjeść psa czy węża. Zdarzył się wróżbita, który zabronił mi jedzenia wołowiny, inny nakazał przejść już do końca życia na wegetarianizm. Stary lama w Ułan Bator wyczytał cały mój los z tego, jak pękała jagnięca łopatka wolno pieczona nad palonym łajnem, a następnie wręczył mi pakiecik wonnych, ususzonych mongolskich ziół, które miałem wąchać w obliczu niebezpieczeństwa. Pod Phnom Penh buddyjski mnich wylał na mnie – kompletnie ubranego – wiadro tej samej wody, którą leczył epileptyków.”6

Tiziano Terzani dzięki tej jednej przepowiedni zaczął interesować się tymi osobami i ich sposobami przepowiadania przyszłości. Próbował wniknąć w tajemniczy świat intuicji, który bardzo często nam coś podpowiada, a którego jednak często nie słuchamy. Sam doświadczył tego jak świat przepowiedni i wróżb wciąga powodując, iż stale szuka się porad u różnych osób zadając wciąż te same pytania i czekając na odpowiedź z niezmienną ciekawością. To jest jak narkotyk, uzależnienie...Jak gra w kasynie, gdzie człowiek łudzi się iż za chwilę los się odmieni i dostanie główną wygraną. Lecz czy to nie jest mamienie siebie?...

Wierzę, że każdy jest kowalem swojego losu i wiele rzeczy zależy od nas samych. Prawie wszystkie... A odpowiedzi na pytania są w nas samych...i musimy je tam  szukać.


Książkę przeczytałam w ramach Dyskusyjnego Klubu Książek, do którego  zapisałam się pod wpływem osób z innych blogów książkowych. Podczas spotkania doszliśmy do wniosku, że zapoznamy się jeszcze z innymi książkami tego pana, którego chętnie każda osoba z DKK by osobiście poznała i z nim porozmawiała. Pisze on świetnie, lekko, nie przynudzając i dając możliwość zapoznać się bliżej z kulturą i charakterem ludzi z Azji Południowo - Wschodniej a mapka zamieszczona w książce ułatwia śledzenie podróży pisarza po tym kontynencie.

 

Moja ocena: 5+/6

 

Wybrane cytaty:

  • „Poznawanie jest źródłem radości, ale tylko wtedy, gdy przychodzi z trudnością, i nigdzie nie jest to bardziej prawdziwe niż tam, gdzie sprawa dotyczy poznawania innych krajów.” 7
  • „Zerknąłem na zegarek i uznałem, że ostatnie dziesięć minut wolę poświęcić na rozmowę o Normanie niż o mnie. Przerwałem mu i spytałem, czy wierzy w to, co widzi w kartach. Nie w stu procentach, gdyż wtedy nie ponosilibyśmy zupełnie odpowiedzialności za swoje czyny. To, co może zrobić, to pomóc ludziom zmienić ustawienie światła, a potem dzięki wolnej woli oni zmieniać układ cieni. I w to rzeczywiście wierzy: na cienie można wpływać.” 8
  • „Mędrzec wie, że życie to tylko płomyczek szarpany przez wichurę.” 9
  • „Możliwość znalezienia czasu dla siebie jest najlepszym lekarstwem na choroby duszy, na które jednak ludziom najtrudniej się zdobyć.” 10

 

------------------

1 - Tiziano Terzani, "Powiedział mi wróżbita: Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie", tłum. Jerzy Łoziński, wyd. Zysk i S-ka, 2008, s.11

2 - Tamże, s. 13

3 - Tamże, s. 42

4 - Tamże, s. 57

5 - Tamże, s. 322

6 - Tamże, s. 17

7 - Tamże, s. 15

8 - Tamże, s. 321

9 - Tamże, s. 248

10 - Tamże, s. 326

piątek, 26 marca 2010, paulina654

Polecane wpisy

  • Przekwitająca róża miniatury

    Kolorowe czytanie - czerwony "Nazywam się Czerwień" ( Benim Adım Kırmızı), Orhan Pamuk, przeł. Danuta Chmielowska Wydawnictwo Literackie, Kr

  • "Kojec dla Kogutów"

    Kolorowe czytanie - Biały Aravind Adiga, Biały tygrys (The White Tiger), przeł. Ludwik Stawowy,powieść, str. 256, Prószyński i S-ka SA, Warszawa 2008 " - Jeste

  • Wakacje i wyzwania.

    Witam po bardzo długiej przerwie. W zasadzie od początku roku zaniedbałam to miejsce i kazałam wykazać się niezmiernie dużą cierpliwością osobom, które od czasu

  • Nic nie zdarza się przypadkiem

    Ciekawość świata skłania ludzi do podróżowania w przestrzeni. Zwrotne momenty w życiu sprawiają, że szukamy odpowiedzi wewnątrz siebie. Dla podróżnika Ticiano T

  • Europejska reduta

    Oriana Fallaci, pisarka i dziennikarka niepokorna, zaskoczyła niektórych swoją wypowiedzią, której impulsem był zamach terrorystyczny 11 września 2001 roku. Czy

Komentarze
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2010/03/28 11:25:13
polceam 'Nic nie dzieje sie przypadkiem' Bardzo mądra pouczająca ksiazka
-
2010/03/31 17:50:18
Mary będę miała ją na uwadze :)
-
pabloluzak
2012/02/05 12:48:17
bardzo ciekawa literatura, dotąd nie wpadła mi w ręce, dziękuję za podpowiedź