|
Wiatr sprawia iż nasiona dmuchawca wędrują daleko w świat,w tylko sobie znanym kierunku...tak moje myśli za sprawą książek wędrują w coraz to inne obszary...mojej wyobraźni
Blog > Komentarze do wpisu
Podróż w głąb Azji i siebie, poszukanie odpowiedzi"Powiedział mi wróżbita: Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie" (oryg.Un indovino mi Cisse), Tiziano Terzani, przeł. Jerzy Łoziński, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2008, esej (szkic literacki)/zbiór esejów (szkiców), jęz. oryg. włoski, str. 376
Gdybyś usłyszał takie słowa od wróżbity co zrobiłbyś? Uwierzyłbyś w słowa czy podszedłbyś do nich z dystansem lub wręcz ironicznie powiedział: "Co za bajki". Ja sama nie wiem jak w takiej sytuacji bym postąpiła. Mogę jedynie przypuszczać. Nigdy nie byłam u wróżki a i horoskopów nie czytam, a nawet jak w przeszłości mi się to zdarzyło podchodziłam do tego z uśmiechem. Myślę jednak, że w tym konkretnym przypadku, choć może bym nie postąpiła zgodnie z radą wróżbity, to jednak w mym sercu zasiano by ziarenko niepewności, które z czasem mogłoby urosnąć do rangi ciężkiego kamienia leżącego mi na sercu w czasie mających się odbyć podróży podniebnych. Lecz tego do końca nie wiem... Tizano Terzani - włoski reporter, dziennikarz i wieloletni korespondent Der Spiegla w Azji, osoba trzeźwo i logicznie myśląca postanawia jednak zmienić dotychczasowy tryb swego życia i na rok zrezygnować ze środka lokomocji w postaci samolotów. Dla osoby wykonującej taki a nie inny zawód, stale przemieszczającej się w inne miejsca podjęta decyzja sprawiła niedogodności w pracy. Jednak pisarz nie żałował podjętej decyzji. Sam oznajmia:
Wiązało się to jednak z dłuższym czasem podróży, gdyż przemieszczanie się z miejsca na miejsce przestało być jedynie kwestią godzin. Zamiast kilku godzinnego lotu samolotem czekała go kilkudniowa przeprawa samochodem, pociągiem lub statkiem. Przed wyjazdami należało się też zapoznać z topografią terenu i zaplanować przeprawę. Góry i rzeki przestały być tylko kreskami widzianymi z okien samolotu, lecz realnymi przeszkodami do przejścia. Dzięki temu wszystkiemu powróciło to co latanie odbiera - świadomość gigantycznych rozmiarów globu, zauważenie innych ludzi i kultur, niespodzianki i zaskoczenie. Poza tym Tiziano Terzani podjął jeszcze jedne postanowienie na dany rok - będzie rozglądał się w nowo zawitanym miejscu za najwybitniejszymi miejscowymi wróżbitami czy wizjonerami pytając się o swoją przyszłość i obserwując czy dane odpowiedzi układają się w logiczną całość. Dzięki temu wszystkiemu razem z autorem podążamy w podróż po Azji Południowo-Wschodniej zwiedzając m.in. Laos, Tajlandię, Kambodżę, Malezję czy Wietnam a dzięki rezygnacji z podróży samolotem poznajemy te kraje o wiele lepiej. Możemy zobaczyć poszczególne państwa z zupełnie innej strony, niedostępnej dla typowych turystów przemieszczającymi się do tych krajów powietrznymi drogami. Autor nie raz miał problemy ze swobodnym podróżowaniem po Azji, gdyż czasami jedynie samolotem można było się dostać do niektórych miejsc a urzędnicy z niedowierzaniem i zdziwieniem spoglądali na dziennikarza i jego starania. Wiele razy tylko dzięki podzieleniu się z nimi przez Włocha słowami wróżbity i głęboko tkwiącej w kulturze tych krajów wierze w moc przepowiedni otwierały się przed Terzanim lądowe granice kolejnych państw. Widzimy prawdziwe oblicze krajów skrywane i maskowane pięknymi lotniskami witającymi turystów, świata bez skazy lecz gdy przejdzie się poza utarte szlaki i po prostu będzie się miało otwarte oczy a nie szeroko zamknięte pozna się prawdziwą Azję, która jak się okazuje zachodzi w zapomnienie... Tak, tak. To co mnie najbardziej uderzyło w tej książce to to, że nowoczesna cywilizacja zabija wszystko na swojej drodze. Nie tylko przynosi pewne "luksusy" okupowane czyimś nieszczęściem a tradycja, kultura oraz pierwotna fauna i flora powoli odchodzą w zapomnienie. Z jednej strony widzimy "antyczny Laos, odległy i wciąż jeszcze dziewiczy", gdzie wielkie wrażenie robi Równina Dzbanów pełna nie wiadomo przez kogo rzeźbionych wielkich, tajemniczych kamiennych naczyń i jak legenda głosi zrobiona przez olbrzymów biesiadujących przy stole na szczycie góry. Z drugiej przeraża wulgarna nowoczesność Bangkoku "[...]brudnego, chaotycznego, śmierdzącego, gdzie woda jest zatruta, a powietrze skażone ołowiem, gdzie jedna osoba na pięć jest bezdomna, jedna na sześćdziesiąt – łącznie z noworodkami – jest nosicielem wirusa HIV, jedna kobieta na trzydzieści zarabia jako prostytutka i co godzina ktoś popełnia samobójstwo.”3 Jest to przemienione dawne Miasto Aniołów, gdzie niegdyś domy były budowane na palach a ulice stanowiły kanały i jedynym środkiem transportu były łódki. Teraz brakuje tam wody a politycy nie martwią się biedakami cierpiącymi z pragnienia lecz, że w tzw. "salonach masażu" nie starcza wody, aby obmywać intymne części ciała licznych klientów. Chociaż do dziś niektórzy z Padaungów oceniają urodę kobiety podług długości jej szyi zakładając na niej każdej dziewczynce srebrne obręcze tak, że w momencie odpowiednim do zamążpójścia posiada ona kosztowny kołnierz o długości 40-50 cm to jednak dawna Azja przestaje istnieć. Tak jak w przypadku Japonii otwierają się inne kraje Azji Południowo-Wschodniej ku Europie i Chinom przy czym wydaje się z tej lektury, że tracą one na tym, czym najbardziej zachwycały - swą odmiennością i indywidualnością stając się kolejnymi szklanymi miastami...
Co zdumiewające, dziennikarz po powrocie do Europy zwrócił uwagę na to, jak świetnie stary kontynent znosi swój wiek. "Nie zabiegał o nową twarz, był dumny z tej, którą posiadał, i robił wiele, by ją zachować. Po azjatyckiej obsesji samounicestwienia było to bardzo budujące.”5 Poza tym towarzysząc Włochowi w podróży poznajemy postacie wielu wróżbitów, których rady i spojrzenia w przyszłość zdumiewały swymi metodami, nie zawsze pokrywając się ze sobą a pod koniec powodując niemały zawrót głowy...
Tiziano Terzani dzięki tej jednej przepowiedni zaczął interesować się tymi osobami i ich sposobami przepowiadania przyszłości. Próbował wniknąć w tajemniczy świat intuicji, który bardzo często nam coś podpowiada, a którego jednak często nie słuchamy. Sam doświadczył tego jak świat przepowiedni i wróżb wciąga powodując, iż stale szuka się porad u różnych osób zadając wciąż te same pytania i czekając na odpowiedź z niezmienną ciekawością. To jest jak narkotyk, uzależnienie...Jak gra w kasynie, gdzie człowiek łudzi się iż za chwilę los się odmieni i dostanie główną wygraną. Lecz czy to nie jest mamienie siebie?... Wierzę, że każdy jest kowalem swojego losu i wiele rzeczy zależy od nas samych. Prawie wszystkie... A odpowiedzi na pytania są w nas samych...i musimy je tam szukać. Książkę przeczytałam w ramach Dyskusyjnego Klubu Książek, do którego zapisałam się pod wpływem osób z innych blogów książkowych. Podczas spotkania doszliśmy do wniosku, że zapoznamy się jeszcze z innymi książkami tego pana, którego chętnie każda osoba z DKK by osobiście poznała i z nim porozmawiała. Pisze on świetnie, lekko, nie przynudzając i dając możliwość zapoznać się bliżej z kulturą i charakterem ludzi z Azji Południowo - Wschodniej a mapka zamieszczona w książce ułatwia śledzenie podróży pisarza po tym kontynencie.
Moja ocena: 5+/6
Wybrane cytaty:
------------------ 1 - Tiziano Terzani, "Powiedział mi wróżbita: Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie", tłum. Jerzy Łoziński, wyd. Zysk i S-ka, 2008, s.11 2 - Tamże, s. 13 3 - Tamże, s. 42 4 - Tamże, s. 57 5 - Tamże, s. 322 6 - Tamże, s. 17 7 - Tamże, s. 15 8 - Tamże, s. 321 9 - Tamże, s. 248 10 - Tamże, s. 326
piątek, 26 marca 2010, paulina654
Tagi:
Azja Południowo - Wschodnia
lteratura podróżnicza
DKK
esej
literatura włoska
Naokoło świata
Tiziano Terzani
|