| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
statystyka
Wiatr sprawia iż nasiona dmuchawca wędrują daleko w świat,w tylko sobie znanym kierunku...tak moje myśli za sprawą książek wędrują w coraz to inne obszary...mojej wyobraźni
Kategorie: Wszystkie | Wyzwanie czytelnicze | inne kartki ;)
RSS
niedziela, 04 maja 2008

"Kobieta z wydm" Abe Kobo

„Got a one way ticket to the blues,woo woo – „

“To smutny blues o bilecie w jedną stronę”... Jeśli chcesz śpiewać, śpiewaj sobie. W rzeczywistości ludzie schwytani w szpony biletu w jedną stronę wcale nie śpiewają tego w taki sposób. A podeszwy butów mają tak cienkie, że płaczą, gdy nastąpią na kamyczek. Mają już dosyć chodzenia. I chcą śpiewać blues o bilecie powrotnym. Bilet w jedną stronę – to życie rozbite, w którym utracona została łączność między dniem wczorajszym i dzisiejszym, dzisiejszym i jutrzejszym. Tylko człowiek, który mocno trzyma w ręku bilet powrotny, może nucić przez nos tę pełną bólu pieśń o bilecie w jedną stronę...”

Niki Jumpei, 31-letni nauczyciel i zapalony entomolog postanawia podczas parodniowego urlopu wybrać się nad morze w celu łowienia owadów do swojej kolekcji. W czasie przeszukiwania piaszczystych terenów trafia do dziwnej wioski, w której „wszystkie domy wybudowano w wielkich jamach wydrążonych w zboczu wydmy”. Nie znalazłszy  tego samego dnia poszukiwanego chrząszcza postanawia przenocować, aby nazajutrz prowadzić dalej poszukiwania. Spotkany starzec pomaga mu znaleźć nocleg u pewnej wdowy. Zobaczywszy fatalne warunki mieszkalne nie zraża się wmawiając sobie iż nadarza się wyjątkowa okazja spędzenia nocy w niecodziennych  warunkach, wręcz prymitywnych. Radosne przywitanie przez kobietę i kusząca perspektywa kolejnego dnia przeznaczonego na poszukiwania robią swoje. Przecież to tylko jedna noc -  przekonuje sam siebie. Jak się okazuje mieszkańcy wioski mają wobec niego inne plany... i następnego ranka linowa drabinka stanowiąca jedyne wyjście z dołu znika a On pozostaje w piaskowej pułapce zostając praktycznie zmuszony do codziennego odkopywania domu stale zasypywanego przez piaski. Jak poradzi sobie z zaistniałą sytuacją? Czy będzie próbował uciec czy może pogodzi się z nią?

 

„ – Nie pojmuję tego... Może to jakaś pomyłka? ...-  Ale...- Skierowała wzrok gdzieś w stronę łokcia i powiedziała zdumiewająco pewnym siebie głosem – myślę, ze pan już zrozumiał.- Ja? Zrozumiałem? – nie mógł ukryć zaskoczenia.- Tak, myślę, że pan już musiał zrozumieć...- Co to ma znaczyć? – Mówił jąkając się z pośpiechem – To...to... po prostu spisek! Załatwiłaś pułapkę i myślałaś, że ja w nią wpadnę jak jakiś pies czy kot, że  polecę, gdy tylko zobaczę samicę.  ...-         To nie są żarty! Nonsensy też mają swoją granicę! Toż to po prostu bezprawne pozbawienie wolności! Nie byle jakie przestępstwo! ...” 

Wyobraź sobie, że mając swoje życie – pracę, obowiązki i rodzinę – zostajesz nagle pozbawiony tego wszystkiego co Ci znajome i dające pewne poczucie bezpieczeństwa. Ktoś nagle rzuca Cię na zupełnie inną ścieżkę – obcą, pełną zagadek – i każde Ci iść wyznaczonym przez niego tempem nie dając możliwości powrotu, odwrócenia się do tyłu. Albo, że dostajesz bilet, który okazuje się być do kraju pełnego obcych Ci ludzi i zupełnie innej kultury. Nie podoba Ci się tam  i nie możesz się zaaklimatyzować. Chcesz wrócić do domu, ale biletu powrotnego nie masz choć wydawało się, że był zapewniony. Właśnie w takiej sytuacji znalazł się bohater książki Abe Kobo. „Czyż jest dopuszczalne chwytanie w sidła – zupełnie jak mysz czy owada – pełnoprawnego człowieka, który posiada zaświadczenie o ubezpieczeniu zdrowotnym, opłacił podatki, pracuje i jest zameldowany? Nie mógł w to uwierzyć.”  No właśnie, przecież każdy z nas będąc człowiekiem domaga się poszanowania Jego praw i wolności wyboru. To my sami chcemy kierować swoim życiem i podejmować sami decyzję. „Wszystko przygotowane – miał wrażenie, że aż za dobrze wszystko przewidziano. Ale... co w ogóle przewidziano? On sam jeszcze nic nie wie.” 

 Pisarz doskonale przedstawił w „Kobiecie z wydm” reakcję człowieka na zaistniałą nową, wręcz absurdalną sytuację. Najpierw obserwujemy niedowierzanie, potem gdy doszło to wszystko do świadomości Nikiego pojawiła się złość, gniew i bunt. Wszelkimi sposobami stara się umknąć tej roli jaką na niego nałożono. Na koniec w wyniku nieudanych prób pojawia się akceptacja i co może dziwne, ale osiągnięcie pewnego

szczęścia. Dziwne bo czyż można znaleźć szczęście mieszkając w rozpadającym się domu, w warunkach prymitywnych i stale wykonując syzyfową pracę dostając w zamian praktycznie tylko to co pomaga przeżyć?

 A przecież wcześniej miało być dla Niego szczęściem i wielką radością znalezienie się w ilustrowanej encyklopedii entomologicznej jako odkrywca zupełnie nowego gatunku cicindeli...Jednak znalazł tam coś co nadało mu sens życia. A może właśnie znalazł tam swoje „ja” zagubione gdzieś w rozwiniętej cywilizacji?
Abe Kobo porusza też i inną problematykę. Zastanawiająca jest postawa mieszkańców wioski i tytułowej kobiety, którzy całe swe życie poświęcili na walkę z piaskiem, która nie ma końca.

– Czy żyje się tu tylko po to, by kopać piasek?- Przecież nie możemy po prostu uciec stąd nocą, prawda?Ogarniało go coraz większe zdenerwowanie. Nie miał zamiaru być wmieszanym w to życie. - Ależ tak, możecie! Przecież to proste! Jeśli tylko zechcecie, to wszystko jest możliwe!

- Nie, to nieprawda – powiedziała jakby od niechcenia, harmonizując oddech z rytmem łopaty. – Wioska istnieje właśnie dzięki temu, że pracujemy pilnie jak pszczoły przy usuwaniu piasku. Gdybyśmy tego zaniechali, nie upłynęłoby dziesięć dni, a zasypałoby całą wieś,
a potem przyszłaby na sąsiadów za nami!”
Praktycznie dla nich całym życiem stała się codzienna, pełna trudu praca z łopatą w ręce w celu zapobiegnięciu zasypania ich domostw i zniszczenia całej wsi. Może nasunąć się, że przecież mogliby przenieść się w zupełnie inne miejsce i tam osiedlić unikając problemu z piaskiem. Czemu tak nie robią? Odpowiedzią może być hasło wpojone w każdego mieszkańca wsi: „Kochaj swój dom.” ...

Prawdę powiedziawszy wybór tej książki był zupełnie przypadkowy. Nie dostawszy w mojej bibliotece wybranych książek, na chybił trafił wybrałam pierwszą lepszą z listy, praktycznie nic nie wiedząc o niej. Zanim zabrałam się do jej lektury zerknęłam na recenzje chcąc się czegoś dowiedzieć o autorze, książce. Przeczytawszy o porównaniach do twórczości Kafki w duchu jęknęłam. Nie za bardzo podeszła mi lektura „Procesu” danego autora w liceum jednak w następnej chwili powiedziałam sobie „a czemu nie?”. Może po tych kilku latach inaczej spojrzę na psychologiczny obraz człowieka wrzuconego w zupełnie obcą mu rzeczywistość? co zachęciło mnie do sięgnięcia po tę książkę i mówiąc szczerze... nie żałujęJ Może początek niezbyt mi się spodobał,  jednak z czasem zaczęłam razem z głównym bohaterem przeżywać wzloty i  Jego upadki tak iż stał się dla mnie nie taką tylko i wyłącznie książkową postacią ale postacią bardziej realną. Książka tak jak ruchome piaski wciągnęła mnie. Jednak jak to piaski swymi "dłońmi" wciągają Cię tak, iż zagłębiasz się w nie ale i kroki robią się wolniejsze ... Tak też momentami ciężko mi się czytało „Kobietę z wydm” - autor powodował u mnie zatrzymanie się chwilami dłużej nad pewnymi fragmentami, ale w celu zastanowienia się nad pewnymi sprawami. Myślę, że do łatwej i lekkiej lektury nie można tej książki zaliczyć. Jednak nie zniechęciły mnie nawet te trudniejsze dla mnie fragmenty, może ciutek nudne, gdyż bardzo chciałam dowiedzieć się jak dalej potoczyły się losy bohatera. Czy całkowicie się poddał, pogodził, czy może do końca próbował wydostać się z tamtej wioski? Bo pomimo tego iż w zasadzie na początku dowiadujemy się, że zaginionego nie znaleziono cały czas łudziłam się, że może jednak...bo czy jest powiedziane iż musiał powrócić do tego co było przed wyprawą? Nawet mówiąc szczerze nie chciałabym takiego rozwiązania... 
Tę mającą niepowtarzalny swój urok książkę Abe Kobo  polecam szczególnie dla tych, którzy lubią książki może nie mające zbyt dużo akcji a bardziej będącymi studium psychologicznym człowieka znalezionego się w absurdalnej sytuacji. 
Ocena: 5+/6

 

22:38, paulina654
Link Komentarze (8) »
sobota, 03 maja 2008

Gdyby nie Ona i Jej wizyta na moim blogu to pewnie nigdy o czymś takim bym się nie dowiedziała...

Gdyby nie to, że lubię składać rewizyty tym, którzy mnie odwiedzają to pewnie bym nie trafiła tam gdzie trafiłam;)...

Gdyby nie to, że bardzo lubię książki to pewnie bym się tego nie podjęła...

Gdyby nie to, że....

I tak oto od już 2 miesięcy razem z 39-cioma osobami zmierzam się z wyzwaniem przeczytania książek z każdego kontynentu przynajmniej po 1 sztuce:) Strasznie się cieszę, że Padma mnie pewnego dnia odwiedziła bo dzięki Niej odbywam obecnie podróż w nieznane mi dotychczas obszary książkowe. Pamiętam jak byłam zawiedziona, gdy przeczytawszy u Niej na blogu o pomyśle wyzwania czytelniczego zorientowałam się, że ówcześnie prowadzone już się właśnie kończyło:( Z niecierpliwością czekałam na kolejne i na szczęście nie musiałam długo czekać:) i ...przyznam się szczerze mam nadzieję, że po tym wyzwaniu będzie kolejne:) Widząc ilość osób chętnych uczestniczących w nim wydaje mi się, że może dojść ono do skutku:):):)

Dla tych. którzy pierwszy raz właśnie się stykają z zagadnieniem wyzwania czytelniczego "Książki z 6 kontynentów" chcę przybliżyć szczegóły akcji:

Zasada wyzwania jest prosta: każdy uczestnik spróbuje przeczytać po jednej książce z każdego kontynentu. Jeżeli ktoś nie przeczyta w wyznaczonym czasie tych 6 książek to obiecuję iż nikt nie oberwie mu głowy;) Po prostu ma to być przygoda a nie przykry obowiązek:) Można wybierać książki z listy (znajduje się tutaj), można spoza. Po przeczytaniu zamieszczamy recenzję na tym lub na własnym blogu.

Zasady:

1. Wyzwanie trwa od 6 marca 2008 r. do 30 czerwca 2008 r.

2. W tym czasie czytamy 6 książek z listy lub spoza niej. Można dodatkowo przeczytać i opisać książki o każdym kontynencie - reportaże, eseje itp.

3. Wybrane tytuły podajemy na stronie 6 kontynentow.blox.pl

4. Na blogu umieszczamy recenzje z przeczytanych książek. Mogą to też być linki, odsyłające do innych miejsc w sieci, na których ową recenzję zamieściliśmy.

5. Do wyzwania może przystąpić każdy, kto lubi czytać :  Należy tylko zgłosić swój udział na stronie: 6kontynentow.blox.pl.

6. Miło byłoby zamieścić na swoim blogu link do strony 6kontynentow.blox.pl :)

Wszystkich chętnych zapraszam serdecznie:) Jeszcze jest czas i spokojnie można przeczytać te 6 książek w ciągu 2 miesięcy a przynajmniej spróbować to uczynić:) To nie jest niecały tydzień, który ja miałam gdy dowiedziałam się o "Portretach kobiet":) a i tak przyznam się, że zaczęłam czytać książki z listy tego wyzwania czytelniczego:D Zgłoszenia można podawać w komentarzach tutaj :) Wówczas osoba chętna otrzymuje zaproszenie na blog drogą mailową:)

I tutaj już teraz serdecznie chciałabym podziękować Padmie:) Dziękuję Ci kochana za Twoje świetne pomysły, które wpadają Ci do główki:) Zobacz ile osób dzięki tym wyzwaniom zapozna się z nieznanymi im dotąd pozycjami książkowymi:) DZIĘKUJĘ:*

23:56, paulina654
Link Komentarze (2) »
piątek, 02 maja 2008

Ten stos kartek zebranych w całość sprawia iż można przenieść się w zupełnie inny świat...Oczyma wyobraźni widzisz dane miejsce, czujesz zapachy i rozpoznajesz poszczególne smaki... Te wymyślone często postacie stają Ci się nagle, nie wiadomo kiedy bliskimi Ci osobami...Śmiejesz się razem z nimi, czasami płaczesz a jeszcze kiedy indziej odczuwasz złość... Czasami po prostu nie możesz się oderwać i czytasz do końca pomimo późnej pory, gdy wszyscy już idą spać i po kolei gasną światła w oknach... Czytasz i nie masz dość a kiedy kończysz ostatnie zdanie myślisz sobie "Ach co za pech...dlaczego to już koniec"...

Tak oto wciąga magiczny świat książek. Kiedy się w nich zakochasz zostaje Ci to już do końca życia. Możesz w biegu codziennych obowiązków na pewien czas zapomnieć o nich, jednak jak trafi Ci się w ręce jakakowiek znów, oplata Cię jak sieć  i musisz przeczytać ją do samego końca...bo to nałóg a antidotum na niego mógłaby być tylko bezludna wyspa bez bibliotek i księgarń a może i tak coś by przypłynęło w falach oceanu umieszczone w butelce?;)

Nie wiem jak ale po prostu wyszło tak, że nie wiadomo kiedy stworzyłam ten blog ot sobie tak:) Z miłości do książek i ze spotkania się w sieci z jeszcze większymi ode mnie maniakami książkowymi :D Chociaż mniej od nich czytam to chciałabym gdzieś zapisać swe wrażenia  z lektury. Już troszkę książek w swym życiu przeczytałam jednak ma pamięć (dobra lecz czasami krótka)  jak jakiś złośliwiec nie chce ze swych zakamarków wydobyć wielu tytułów i autorów. Czytam odkąd nauczyłam się to czynić i bardzo szybko zapisałam się do poszczególnych bibliotek. Mój brat się śmieje, że miłość do książek mam chyba wpisaną w genach  i w naszej rodzinie chyba tak jest u płci pięknej gdyż to właśnie moja mama, siostra i siostrzenica nadrabiamy zaległości książkowe za całą męską część rodzinki:) Ciekawa zerkam na te młodsze latorośle i ich chęci sięgania po książki...

A zatem zaczynam prowadzenie tego oto bloga. Nie wiem jak często ale zawsze dając całą siebie będę zamieszczała me wrażenia po przebyciu pól szeleszczących kartek, które tak jak wiatr sprawia iż nasiona dmuchawca wędrują daleko w świat, w tylko sobie znanym kierunku...tak moje myśli za ich sprawą wędrują w coraz to inne obszary...mojej wyobraźni.

Nasze życie to krótka wędrówka, z której należy czerpać jak najwięcej, całymi garściami...bo jest tyle miejsc wart zobaczenia, tyle potraw  spróbowania, tyle osób  poznania i tyle książek przeczytania...         P.C.

Gra świateł - ścieżka

00:00, paulina654
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4